Niedzielne popołudnie w ogrodzie Pałacu Branickich było niezwykłe. Na prowizorycznie zbudowanej scenie bawiły się jednocześnie trzy pokolenia mieszkańców Białegostoku: od babć pamiętających jeszcze przedwojenne dancingi, po najmłodsze kilkuletnie szkraby, nad którymi czuwali i jednocześnie brykali ich rodzice. Wszyscy radośnie, z wielką płynnością i lekkością wyginali swe ciała. I robili to całkiem śmiało :) „Podglądaczy” było jeszcze…

