Niedzielne popołudnie w ogrodzie Pałacu Branickich było niezwykłe. Na prowizorycznie zbudowanej scenie bawiły się jednocześnie trzy pokolenia mieszkańców Białegostoku: od babć pamiętających jeszcze przedwojenne dancingi, po najmłodsze kilkuletnie szkraby, nad którymi czuwali i jednocześnie brykali ich rodzice. Wszyscy radośnie, z wielką płynnością i lekkością wyginali swe ciała. I robili to całkiem śmiało :)
„Podglądaczy” było jeszcze więcej niż tancerzy – zasiedli z kocami na trawce niczym na majówce i łapali ostatnie promienie zachodzącego słońca, które nieśmiale przebijały zza drzew.
„Jeden wielki rodzinny piknik” – pomyślałem o i z nadzieją na kolejne edycje poszedłem coś zjeść, bo od tego patrzenia na roztańczonych ludzi aż mnie nieco zassało w żołądku ;)
Pierwsza Potańcówka w Białymstoku .. i obcy nie ostatnia :)































pokaż ukryj 6 komentarze
fiolek - swietnie ujete dzieciaki
Pzdr
Marcin Syrowiec - Wow, to w Polsce ? A nie wygląda… Serio, jak dla mnie to jakieś USA jest :D
Piotr Czechowski - Nie tylko że w Polsce – to Białystok, podlasie! :)
ryn - Kapitalnie to napisałeś :) cieszę się, że Google mnie wrzuciło na ten blog, bo nader fajnie się czyta.
psychopulse - Super fotki! Czym robiłeś?
Pozdrowienia z MyApple ;)
Piotr Czechowski - dzieki :) Canon 5DmkII + 35L oraz 135L